sobota, 10 października 2026

I wracam do czerwieni - wino urlopowe nr 3

Sa Bodega de Son Cremat Lamo (de) Syrah 2024


Ponieważ wciąż trwa rozkoszny urlop na Balearach, nie ma co zwlekać, tylko trzeba degustować. Tym razem kolejne czerwone wino z Minorki - Sa Bodega de Son Cremat Lamo (de) Syrah 2024. 


Sama winnica - Sa Bodega de Son Cremat - nie mylić z "cremant" - leży jakieś dwa kilometry od lotniska w Mahon (stolica Minorki), jest spora szansa, że ją mijaliście, jeśli wypożyczaliście auto i jechaliście w inny rejon wyspy. Pierwsze winorośla posadzono w 2010 - czyli pierwsze owoce były w 2015. I to jest jedna z takich właśnie młodych winnic, o których już pisałem w poprzednim wpisie. 


Zaledwie półtora hektara upraw i pięć tysięcy butelek rocznie. Czyli pewnie to uboczna działalność albo bardzo inwestycyjna. Jak wyglądają tu winnice? Jest ich bodaj 10 lub 11. Nie ma tu stromych stoków, przewyższenia są rzędu 10 metrów, zresztą najwyższy szczyt płaskiej Minorki wznosi się na 368 n.p.m. Gleba wapienna, kamienista, według producentów dająca mineralny posmak. 


I uwierzcie mi - Syrah z 2024 r. z tej winnicy jest właśnie na języku lekko słone, morskie, lekkie, może nie metaliczne, ale lekkie, magnetyczne. Jest bardzo wiśniowe, ale ma pewne kredowe tło, bardzo przyjemną kwasowość. Jest jednocześnie skoncentrowane. No i trzeba zauważyć, że ta owocowość jest przyjemnie podbita wyraźną pestkowością. 


Jest także pierwiastek czekolady, kakao, białego pieprzu, cząstka smażonej marmolady - ale naprawdę drobinką. Są także tu cedr i lekka skóra. Muszę wam powiedzieć, że to wino trzeba by poddać kilkugodzinnej dekantacji. I to nie jakieś tam nobliwe napowietrzanie trwające trzy kwadranse. Nie, to musi być cała noc pewnie w warunkach pokojowych dla zamku nad Loarą (czyli 18 st. C).


Bo to wino zmienia się w czasie niesamowicie. Pamiętajcie, że najlepszy jest właśnie ostatni kieliszek. Mi smakuje on jak owocowa bomba, z iskrą taniny. Bardzo fajne wino - kusi mnie, by jeszcze jedną butelkę kupić i przechować jakieś 6-8 lat. I otworzyć, i się zdziwić.

piątek, 9 października 2026

Biel z Minorki - wino urlopowe nr 2

Binifadet Tanca 12 blanco 2024

Kontynuujemy rejs po winach Minorki? Pewnie. Więc teraz zdziwienie. Dziwne, że ma być czasem terroir, a grona międzynarodowe. Bo w Binifadet Tana 12 Blanco 2024 czyste chardonnay. Ale - jak tłumaczy mi jeden ze sprzedawców winnego sklepu, uprawa winorośli na przemysłową skalę to stosunkowo młoda działalność na tej małej wyspie. 

Więc po Negro czas na biel - i to zaskakującą. Jak Hiszpania i Baleary, to spodziewałem się kwasowego okazu, a tu? Piękna europejska kremowość - choć z pewną cząstką czegoś, co przywodzi nam na myśl i szampan, i... wytrawne sherry. 

Mam nadzieję - wierzę w to - że kojarzycie ten pierwiastek. Coś ze smaku autotelicznego, zjadania własnego ogona przez te gromady drożdży. Binifadet Tana 12 Blanco to wino zrobione z gron z parceli nr 12, po ręcznym zbiorze, potem 9 miesięcy we francuskiej beczce - tu najpierw fermentacja, potem dojrzewanie na osadzie. Stąd pewna kremowość - choć, uwaga: do USA tu bardzo daleko. Bardziej na myśl przywodzi wina ze Starego Kontynentu. 

Są nuty szampańskie? Są. Pewne ich echa - pewna miękkość, tostowość, kremowość. Ale raczej przywodząca na myśl Francję czy Austrię niż USA. Pod koniec napowietrzenia - jakoś po 3 godzinach po otwarciu - mamy pluszaka przywodzącego na myśl pewnego Tementa, ale może to tylko pragnienie?

W każdym razie - jeśli uwielbicie biel, szampana i kremowość (a nie brzytwę rieslinga ze stromej parceli), bierzcie śmiało!

Na Minorce kupiłem to wino w całkiem fajnym markecie w Sant Klimens - Cas Tix.


czwartek, 8 października 2026

Czerwień z Minorki - wino urlopowe nr 1

Torralba Alba Menorca Negra 2025


Pierwszy dzień urlopowy na Minorce - tej mniejszej z balearskich wysp. I wizyta w małych, lokalnych delikatesach. Małych, bo w tych dużych tylko wina z hiszpańskiego mainstreamu - i to w szatach marek własnych. W Mercadonie próżno szukać Mugi czy choćby Marqueza Riscala.

Za to w delikatesach na rogu - pełnia. Jest kilka różów z Prowansji, jest Ribera, jest Mencia, Toro, jest Riax Baixas, jest Porto nawet i nieco sherry. Ale zawsze staram się wybrać właśnie takie wino, które robi się w miejscu, w którym właśnie jestem. No, w tym przypadku 53 minuty jazdy od hotelu. Czyli jak najbardziej local content. 

Torralba - wino młode i w smaku czuć, że poświęcono mu zaledwie "stalową uwagę" - całość fermentowała w tanku, a potem ok. 6 miesięcy na osadzie - czyli pewnie w tym samym tanku. W przypadku rocznika 2025 w butli Monastrel (85 proc.) i Cabernet Sauvignon. 

I oto mamy czerwony owoc w aromacie, lekkie tło wędzonej śliwki, gładką strukturę - niezbyt w dodatku skoncentrowaną. Tanina dość niewielka, zaledwie wyczuwalna. Ale całość bardzo ładnie skomponowana. Tak na 5 punktów na 7! Cena dość wysoka - bo ok. 20 euro. Ale warto!!!

wtorek, 6 października 2026

Ręka w górę, kto nie zna!

Gota Prunus Private Selection Dão 2022 



Od czasu do czasu - choć ostatnio rzadko - zachodzę w tę alejkę Rossmana, gdzie wina. Tak, dla mnie to dziwny koncept: we wnętrzu wypełnionym zapachami paczuli, oudów, lenora i innej niemieckiej chemii... wina. O których uczymy się, że nie powinny stać koło obcych aromatów, bo nimi przejdą, że nie powinny w ogóle stać... (bo ta susza, korek itp.)

No dobra, ale jest w Rossmanie wino dość wyjątkowe, które już dawno temu zwróciło moją uwagę. I bynajmniej nie tym, że jest z Portugalii, ale etykietą. Skromna, stonowana - Gota Prunus Private Selection Dão (tym razem rocznik 2022). No i oczywiście jeszcze jedna rzecz - cena. Pierwsza regularna, jaką pamiętam, to było 35 zł. Teraz w promocji czasem sięga nawet 28 zł. A to - jak za wino z Dão w Polsce - dobra propozycja.

Dão to region w Portugalii, gdzie powstają wina określane jako bardziej eleganckie i „chłodne” - nie są tak rozbuchane i dżemiste jak te z innych regionów. Dão jest w środkowej części Portugalii, na terenach osłoniętych górami - a i technologia winifikacji opiera się na pielęgnowaniu tej kamienności - w smaku jest raczej stal i mineralność, a beczka - jeśli zastosowana - subtelnie użyta. I mamy oto wino, z aromatem śliwki, wiśni, jeżyn, fiołków i pieprzne. Ostre, lubiące napowietrzanie. Pierwszy kieliszek - o ile nie zdekantujecie - sprawi wrażenie cierpkiego. Ostatni - zmienia całkiem obraz. Tu już aromaty skóry, tytoniu, suszonych owoców, może jeszcze leśnej ściółki. 

Szczepy tu naturalnie rodzime: Jaen (80 %), Tinta Roriz (5 %), Alfrocheiro (5 %) i pozostałe z pola - 5 %. Winifikacja - w stali, a dojrzewanie przez pół roku w używanych francuskich beczkach, potem pół roku stabilizacji w butelkach.

Jedno z nielicznych dziś win "do trzech dych", które nie przynoszą wstydu, nie obiecują wam tego, czego nie można spełnić.  
  

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Czym ochrzczono najnowszy okręt Marynarki Wojennej RP - ORP Wicher?

Prawdziwy francuski szampan na czerwonej tyczce

Ta strzałka wskazuje na butelkę szampana umocowaną na tyczce

Kilka dni temu miałem zaszczyt gościć na chrzcie najnowszego polskiego okrętu - ORP Wicher. Uroczystość w gdyńskiej PGZ Stoczni Wojennej w piękny dzień zainteresowała mnie także z powodu... wina, jakim twórcy postanowili ochrzcić okręt - oczywiście ma to przynieść szczęście, powodzenie, i oby same dziesiątki z wystrzelonych rakiet.

Z dawnych czasów pamiętamy, że butelkę rozbijano ot po prostu - damską ręką (bo robią to matki chrzestne), rozhuśtując lekko zawieszoną flaszkę i kierując ją w stronę burty gdzieś bliżej dziobu. Ale tu problem. Bo każdy winomaniak wie, jak ciężko rozbić butelkę współczesnego wina, szczególnie kiedy się chce koniecznie to zrobić. Bo te butelki, które nam wypadną przypadkiem, tłuką się oczywiście bardzo łatwo.


Ale takie bujnięcie w przypadku szampana mogło skończyć się tak jak na powyższym filmie. W związku z tym postanowiono użyć techniki - okrętowej. Matka chrzestna Agata Ziemiańska przecięła linkę, która uwolniła tyczkę z butelką. Ta spadła swobodnie jakieś 4 metry w dół i walnęła w burtę. I pykło.

Z moich źródeł dowiedziałem się, że kilka godzin nad tym kombinowano. I było kilka prób. Z różnymi butelkami. Jak się o tym dowiedziałem, to się trochę przestraszyłem, że jak kilka prób, to wybiorą coś taniego .

Bo przecież wiadomo, że na taki chrzest to powinien być szampan. I to taki prawdziwy. A wiadomo, w dzisiejszych czasach to nie jest takie oczywiste. Bo przecież prosecco tańsze i w każdym sklepie. Cava może już nie, za to nieco lepsza, ale też to nie do końca szampan. A inne musiaki - cremanty czy sekty - to też do wina z okolic Reims mają dość daleko.

Ale powiększenie z aparatu z dobrym zoomem uspokoiło. To jednak prawdziwy szampan! Najbardziej chyba rozpoznawalny szampan Moët & Chandon - brut imperial. Po prostu uczciwy - choć niezbyt wyrafinowany - klasyk, który od dekad bawi ludzi przy różnych okazjach. Trochę ma zielonych owoców, świeżość, jest wyśmienity do owoców morza, do sałat i nieźle orzeźwia. Po prostu bezpieczna klasyka.

Zresztą, sami zobaczcie:

Brut Impérial - szampan domu Moët & Chandon

środa, 10 czerwca 2026

Klasyczna, mocna i aksamitna Crianza z Ribera del Duero

Carramimbre Crianza 2023 


Nawet myślałem, jak zaczynałem degustować ten okaz - że oczywiście Ribera to Ribera, ale mało kto ją poważa, bo teraz to dużo nowych, modniejszych kierunków, ale... spotkałem na Słowacji miłośnika win z Hiszpanii i on zapytany: Rioja czy może coś innego, bez wahania wskazał: Ribera del Duero! Dobra, facet w średnim wieku, ale wiedział, że... na w Tokaju robi się i wina słodkie, i wytrawne. A słodkość w tych najlepszych można określać w putonach! Przyznam, że niesamowita i oczywiście miła niespodzianka.  

Rocznik 2023 r. w Ribera del Duero - wydawał się być - jak opisuje to miejscowa prasa - dość trudny w pewnej fazie. Bo początku września deszcze i spadek temperatur zwiększyły masę jagód i podniosły ryzyko chorób, ale potem wysokie temperatury pod koniec września pomogły. I wyszły owoce zdrowe, dobrze dojrzałe i strukturalne, a wina czerwone z rocznika 2023 mają potencjał do dobrej aromatyczności, złożoności i lepszej żywotności.

Producent, Bodegas Carramimbre, działa w Pago el Pingón, ok. 3 km od Peñafiel; bodega została założona w 1997 r. i ma ok. 80 ha winnic. Klimat w okolicach to klucz do mocy "ribery" - suche lata, długie i ostre zimy, mało opadów. A duże amplitudy temperatur to dla winogron niezły poligon. Wolniejsze dojrzewanie, grubsza skórka, a więc mocniejszy kolor, więcej taniny i całkiem żwawa kwasowość, co ratuje wino przed ciężkością mimo 14–15 proc. alkoholu.

Co w butelce? Tinta del País, czyli lokalna odmiana tempranillo, z małym dodatkiem cabernet sauvignon (5-10 proc.). Cab dodaje tu nieco taniny, ciemniejszego owocu i struktury. Technologia to ukłon w stronę tradycji - selekcja gron na stole, odszypułkowanie, fermentacja w kontrolowanej temperaturze w zbiorniku przez jakieś trzy tygodnie, potem fermentacja malolaktyczna w i w końcu to, co lubimy - rok dojrzewania w beczkach z dębu francuskiego i amerykańskiego. A wiadomo - amerykański daje zwykle więcej wanilii, słodyczy  masłowej kremowości, a francuski - "Francję-elegencję" czyli kakao, ładną strukturę, cedr i przyprawę itp.

I ładnie to wszystko wyszło - beczka wyczuwalna, ale daje pewną aksamitność, nie zabija tu owocu. A tego jest całkiem sporo - wiśnia, czereśnia, może lakko wędzona śliwka, jeżyna (ale ta słodsza), trochę ziół, wanilii, kakao. W ustach ładne roztrojenie smaków, zdecydowany, choć aksamitny "atak" - ale całość bardzo ładnie ułożona, zrównoważona. Szczerze mówiąc, bardzo ładna crianza! 

Idealna do dojrzewających serów i wędlin. A także do jagnięciny, pieczonej wołowiny, gulaszu, dziczyzny. Pamiętajcie w takie lato lekko schłodzić i napowietrzyć (pół godzinki wystarczy).

P.S.

Pamiętajcie, że tego wina możecie spróbować podczas degustacji Food & Wine Tasting from Castilla y León, gdzie będą także inni producenci! 

środa, 27 maja 2026

Róż z serca Hiszpanii - w sam raz na upały

La Guardesa de Toro Milonga Rosé 2024


W końcu mamy to, na co czekaliśmy od września zeszłego roku - całkiem przyjemne upały. Miejscami zupełnie takie, jak w Hiszpanii! Na przykład w Toro - sercu Kastylii. Tam zimy bywają mroźne, a krótkie lato daje o sobie znać temperaturami sięgającymi 37 stopni. Ja to - przyznam się wam - kocham. I wiem, że bardzo dobrym winem na takie upały może być hiszpański róż. 

Właśnie z Toro w prowincji Zamora, Kastylia i León. Milonga Rosé Toro 2024 produkcji La Guardesa de Toro powstało ze szczepu tempranillo czyli tinta de toro. Grona zebrano z parceli La Milonga i dla mnie jest przykładem takiego różu, który mamy szansę zapamiętać. 

Wino fermentowało na własnych naturalnych drożdżach, a maceracja była krótka - dla win różowych z D.O. Toro rada apelacji dopuszcza metodę tradycyjną - czyli sangrado - szybkie „upuszczanie” różowego moszczu po krótkiej, chłodnej maceracji skórek, a następnie fermentację w niskiej temperaturze, co pozwala na zachowanie aromatu owocu.

Zwykle aromaty, jakie towarzyszą różowym winom określa się mianem "truskawkowej galaretki" - ale czasem to porównanie na wyrost, bo ten legendarny aromat jakoś się nie chce pojawiać. Ale widać, że tu klasa sama w sobie - mamy do czynienia z zupełnie odmienną sytuacją. Tu rzeczywiście czuć bardzo przyjemny profil aromatyczny Rosé: i to bardzo owocowy, w dodatku niezbyt ciężki.

Truskawkowość bardzo wyraźna, do tego malina i brzoskwinia. W pierwszym "ataku" w ustach średnia kwasowość. Jest też delikatna nutka przywodząca na myśl landrynki, jakie pamiętamy z dzieciństwa. Ale nie chodzi o słodycz, ale bardziej tę skomasowoną owocowość. 

Kolor wina może się podobać za każdym razem - jasny, błyszczący, z tonami łososiowymi i pomarańczowymi.

Z czym pić? Można solo, ale też można z sałatkami, owocami morza i makaronami. Pamiętajcie schłodzić - w takie upały do jakichś 8–10°C.

Pamiętajcie, że sami na własnym podniebieniu możecie spróbować tego wina. Już 23 czerwca 2026 r. w warszawskim hotelu Barceló odbędzie się Food & Wine Tasting from Castilla y León, coroczna degustacja win i produktów spożywczych z hiszpańskiego regionu Kastylia i Leon. Podczas wydarzenia zaprezentuje się ponad dwudziestu przedstawicieli winiarni z apelacji takich jak Ribera del Duero, Toro, Rueda, Cigales, Bierzo oraz producenci słynnego jamón, wędlin i serów iberyjskich, będzie można posmakować także cecina – ciekawostki gastronomicznej z dojrzewającej wołowiny.